Tajemnice szyfratora SG‑41. Wyprzedził swoje czasy, a prawie nikt nie go znał

Maszyna szyfrująca SG-41 na kolanach żołnierza.

Schlüsselgerät 41 (urządzenie szyfrujące 41) to rzadka, ale bardzo zaawansowana mechaniczna maszyna szyfrująca z czasów II wojny światowej. Została opracowana przez Fritza Menzera w 1941 roku i używana przez niemiecką Abwehrę pod koniec wojny. Do ostatniej dekady praktycznie nic nie wiadomo było o tej maszynie. Autorom opracowania "Revealing secrets from WWII: the original German instructions of Schlüsselgerät 41" w czasopiśmie Cryptologia udało się niedawno odnaleźć zaginioną wcześniej instrukcję obsługi i kluczowe dokumenty w czeskich archiwach. W rezultacie ostatnie nierozstrzygnięte pytania dotyczące działania maszyny i jej wykorzystania w terenie mogą zostać teraz wyjaśnione. Przedstawiamy ustalenia Eugena Antala, Caroli Dahlke i Roberta Jahna.

Gdy mówimy o niemieckich szyfrach z II wojny światowej, zwykle pada jedno słowo: Enigma. Tymczasem pod koniec wojny Niemcy mieli też maszynę znacznie mniej znaną, a pod pewnymi względami bardziej wyrafinowanąSchlüsselgerät 41 (w skrócie SG‑41) – mechaniczny szyfrator opracowany w 1941 roku przez Fritza Menzera i używany w końcowej fazie wojny przez Abwehrę (niemiecki wywiad).

Przez dziesięciolecia SG‑41 pozostawał w cieniu: urządzeń zachowało się niewiele, a oryginalne niemieckie instrukcje obsługi i dokumenty kluczowe uchodziły za zaginione. Dopiero niedawno sytuacja się zmieniła – badacze dotarli do brakujących materiałów w czeskich archiwach w Pradze, co pozwoliło domknąć wiele znaków zapytania dotyczących działania i realnego użycia tej maszyny.

Skarb w archiwum: instrukcje, klucze i… zdjęcia

W odnalezionych zbiorach znajdują się m.in.:

Co ważne, w archiwach zachowały się też materiały świadczące o tym, że czechosłowackie służby nie tylko czytały dokumenty, ale najpewniej miały maszynę fizycznie – w tekście wspomina się nawet o zachowanej fotografii SG‑41.

Jak działała SG‑41? Mechaniczny generator „losowości”

SG‑41 należała do rodziny tzw. pin-and-lug (kołkowo-zapadkowych) maszyn szyfrujących, których pionierem był Boris Hagelin. Z grubsza idea była taka:

  1. Operator wpisuje literę tekstu jawnego.
  2. Mechanizm wylicza pseudolosowe przesunięcie (np. +4).
  3. Maszyna drukuje literę zaszyfrowaną (A przesunięte o 4 daje E), a przy deszyfracji wykonuje się działanie odwrotne.

Pseudolosowość brała się z zestawu kół z przestawnymi pinami (aktywne/nieaktywne), które w każdej pozycji wpływały na to, jakie przesunięcie zostanie wygenerowane.

Dwie innowacje Menzera: nieregularny krok i „negacja”

Dwa pomysły czyniły SG‑41 wyjątkową:

W praktyce była to więc nie tylko maszyna szyfrująca, ale też rodzaj mechanicznego generatora liczb pseudolosowych – tyle że zbudowanego z metalu, sprężyn i zapadek.

„Laptop” z 1944 roku… ważący 17 kilogramów

Jedna z najbardziej obrazowych ciekawostek dotyczy ergonomii. Menzer chciał, by SG‑41 obsługiwała jedna osoba (w przeciwieństwie do wielu wariantów Enigmy, gdzie dla sprawnej pracy zwykle potrzebowano więcej rąk). Dlatego SG‑41 dostała klawiaturę, ale to miało cenę: duża masa.

W odnalezionych dokumentach wskazuje się, że wojsko niemieckie miało zastrzeżenia do użycia polowego właśnie przez nadmierny ciężar. Rozwiązaniem była tzw. Knieplatte – specjalna „płyta na kolana” z paskami.

Ciekawostka: Knieplatte pełniła dwie role:

Klucze: miesiąc, dzień, maskowanie i „numery stacji”

Największą wartością odnalezionych instrukcji jest to, że pokazują realną procedurę użycia w sieci: jak ustawiano maszynę i jak zarządzano kluczami.

W skrócie potrzeba było trzech elementów:

  1. Tabela miesięczna (Monatstafel) – zestaw wzorów ustawień pinów.
  2. Klucz dzienny (Tagesschlüssel) – sześć liter wskazujących, które linie z tabeli miesięcznej mają być użyte na dany dzień (osobno dla każdego z 6 kół).
  3. Klucz maskujący (Tarnschlüssel) – specjalny „pomieszany alfabet” (z dodatkowymi cyframi), używany do ukrywania wskaźnika ustawień.

Do tego dochodził jeszcze element sieciowy.

Numery stacji – rozwiązanie dawnej zagadki

Każda stacja w sieci miała przypisane dwie dwucyfrowe liczby (np. „18 37”). I – co było długo niejasne – te liczby służyły do ustawiania kół 5 i 6, które nie miały liter jak pierwsze cztery, tylko oznaczenia liczbowe. Instrukcja „Vorschrift Nr. 90” wprost wyjaśniła rolę tych cyfr: przy szyfrowaniu koła 5–6 ustawiano na numer stacji nadawczej, a przy deszyfracji – na numer stacji, która wiadomość wysłała.

Reguły „językowe”: spacje na J i „FFF” na literówkę

Instrukcje zawierały też precyzyjne zasady, jak zamieniać tekst na formę gotową do szyfrowania. Kilka przykładów z tekstu źródłowego:

Ciekawostka: instrukcja przewidywała też procedurę na literówkę. Gdy operator popełnił błąd, miał natychmiast wpisać „FFF”, po czym powtórzyć fragment od błędnego słowa – bez zmiany ustawień maszyny. To mechaniczny odpowiednik dzisiejszego „cofnij i popraw”, tylko że zaszyty w procedurach bezpieczeństwa.

Były też reguły dla interpunkcji (np. kropka jako trzy spacje albo słowo STOP) oraz liczb (zawsze słownie). Maksymalna długość depeszy: 600 znaków – dłuższe teksty należało dzielić na części, każdą z własnym wskaźnikiem.

Czy dało się to złamać? Brytyjczycy, Amerykanie i Czechosłowacy

Brytyjskie służby (GC&CS) zaczęły interesować się ruchem Abwehry już w 1944 roku. Wykorzystano m.in. błędy operatorów (klasyczne szyfrowanie „w głąb”, czyli różne wiadomości nadane na tych samych ustawieniach). W marcu 1945 Brytyjczycy mieli już sukces w odzyskaniu klucza dziennego, a później zdobyli też egzemplarze maszyn.

Amerykanie przejęli SG‑41 w ramach działań TICOM, przesłuchiwali Menzera i analizowali m.in. nieregularne przesuwanie kół.

Najbardziej zaskakujący wątek to jednak Czechosłowacja: jej wywiad w latach powojennych nie tylko opisał działanie SG‑41, ale prowadził też badania kryptologiczne, zauważając pewne statystyczne „odciski palca” w szyfrogramach.

Słaba strona, która… rzadko szkodziła

W analizie czechosłowackiego wywiadu pojawia się interesujące zjawisko: generator przesunięć w SG‑41 nie dawał idealnie równego rozkładu prawdopodobieństw. Dla pewnych wartości przesunięcia (i odpowiadających im liter w szyfrogramie) statystyka była nieco „nadreprezentowana” – co w teorii pozwala odróżnić szyfrogram SG‑41 od losowego bełkotu.

Ciekawostka: przypuszcza się, że Menzer mógł świadomie zaprojektować przestawiony alfabet drukujący tak, by te nierówności „spłaszczyć” w realnych tekstach językowych. Efekt? W praktyce, gdy szyfrowano normalne wiadomości (a nie np. 10 000 razy literę „A”), odchylenia stawały się trudne do wykrycia.

Dlaczego te instrukcje są tak ważne dziś?

Odnalezienie dokumentów w Pradze domyka historię SG‑41 na poziomie, którego długo brakowało: procedur polowych, zarządzania kluczami i obsługi mechanicznej (łącznie z konserwacją, oliwieniem i naprawami). To nie tylko ciekawostka dla pasjonatów: takie instrukcje pozwalają dziś:

A na koniec jeszcze jedna refleksja: sprawnych egzemplarzy SG‑41 na świecie jest bardzo niewiele. W tym sensie każda odnaleziona kartka instrukcji to nie tylko historyczna sensacja, ale też element układanki, bez którego nie da się w pełni odtworzyć działania tej metalowej „czarnej skrzynki” z końca II wojny światowej.

I co to wszystko znaczy?

Schlüsselgerät 41 jest świetnym przykładem, jak zaawansowana technicznie kryptografia spotyka się z ograniczeniami realnego świata:

Odnalezione w Pradze instrukcje i materiały kluczowe:

To historia maszyny, która prawie nie zdążyła zaistnieć operacyjnie – wprowadzana w 1944 r., trafiła na front na szczęście zbyt późno, by zmienić losy wojny. Ale z punktu widzenia historii kryptografii stała się łącznikiem między światem mechanicznych szyfratorów II wojny światowej a powojenną erą zaawansowanych maszyn Hagelina i ich następców.

 

Szyfrator SG‑41, obok osłona do tej maszyny.
Zdjęcie maszyny szyfrującej SG-41. Archiwum Służb Bezpieczeństwa (zbiory Wydziału Wywiadu Kwatery Głównej Armii Czechosłowackiej), skrytka BF 395, część teczki 27-19/80-07.

Fot. na górze: SG-41 z płytą na kolana

Bibliografia

Antal, E., Dahlke, C., & Jahn, R. (2025). Revealing secrets from WWII: the original German instructions of Schlüsselgerät 41. Cryptologia, 1–30. 




VII edycja Konkursu im. Mariana Rejewskiego

Dwóch oficerów i dwoje cywilów w trakcie wręczania nagrody.

Zakończyła się VII edycja konkursu Ministra Obrony Narodowej o nagrodę im. Mariana Rejewskiego na najlepszą pracę inżynierską, licencjacką, magisterską i rozprawę doktorską poświęconą cyberbezpieczeństwu i kryptologii. Nagrody pieniężne otrzymało 6 prac, dodatkowo zdecydowano o wyróżnieniu dla jednej pracy inżynierskiej. Do obecnej edycji przesłano blisko 60 prac.

Departament Cyberbezpieczeństwa MON już od siedmiu lat organizuje konkurs naukowy imienia polskiego geniusza kryptologii Mariana Rejewskiego. Od czasu pierwszej edycji nadesłano blisko 300 prac dyplomowych i naukowych. Do konkursu zgłaszane były prace, które dotyczą cyberbezpieczeństwa i kryptologii, pisane w języku polskim lub angielskim, obronione na polskich uczelniach. Konkurs prowadzony jest w dwóch kategoriach: na najlepszą pracę inżynierską, licencjacką i magisterską, a także w kategorii na najlepszą rozprawę doktorską. Analizy merytorycznej i punktacji prac konkursowych, dokonują w każdej edycji eksperci współpracujący z Departamentem, wybrani spośród osób o dorobku naukowym, wiedzy i doświadczeniu w dziedzinach odpowiadających tematyce prac. O zwycięstwie prac decydowała ich wartość merytoryczna, samodzielność badawcza, innowacyjność tematu oraz znaczenie dla obronności kraju. 

W każdej kategorii przewidziano po trzy miejsca, a łączna suma nagród wynosi blisko 100 tys. zł! Poza nagrodami finansowymi, na finalistów czekają nagrody dodatkowe takie jak zaproszenia na konferencje eksperckie, wizyty w jednostkach WP i szkolenia z wojskowymi specjalistami.

Za przeprowadzenie konkursu i nadzór merytoryczny odpowiedzialny jest Departament Cyberbezpieczeństwa Ministerstwa Obrony Narodowej. W skład Kapituły Konkursu, wybierającej laureatów wchodzą specjaliści pełniący najwyższe funkcje w strukturach Sił Zbrojnych:

 

W VII edycji konkursu im. Mariana Rejewskiego, Kapituła postanowiła przyznać, w kategorii pierwszej – za najlepszą pracę inżynierską, licencjacką i magisterską:

 

Dodatkowo Kapituła postanowiła przyznać wyróżnienie w kategorii prac magisterskich dla pana Bartłomieja Bauta za pracę inżynierską pt. Podpisy w powietrzu jako nowa metoda uwierzytelniania osób fizycznych i zabezpieczenia danych w cyfrowym świecie”, napisaną pod kierunkiem dr. inż. Wojciecha Wodo i obronioną na Politechnice Wrocławskiej.

W kategorii prac doktorskich nagrody otrzymali: 

Źródło: cyber.mil.pl,  fot. ECSC




46. rocznica śmierci Mariana Rejewskiego

Pomnik Mariana Rejewskiego w formie ławeczki, na której sieci postać. Obok wieniec z szarfami.

13 lutego 1980 roku zmarł genialny matematyk Marian Rejewski. Pamięć wybitnego Bydgoszczanina uczciliśmy składając kwiaty w miejscach z którymi związany był Rejewski.

W tym roku obchodzimy 46. rocznicę śmierci Mariana Rejewskiego, urodzonego w Bydgoszczy matematyka i kryptologa. Tradycyjnie już uczciliśmy jego pamięć składając kwiaty w miejscach z nim związanych.

Wiązankę przy ławeczce u zbiegu ulic Gdańskiej i Śniadeckich w imieniu Miasta złożył zastępca prezydenta Bydgoszczy Łukasz Krupa. 

Kwiaty złożono przy tablicy na froncie budynku przy ul. Wileńskiej 6, gdzie urodził się i mieszkał jako dziecko, na budynku Muzeum Wojsk Lądowych przy ul. Czerkaskiej oraz tablicy na Dworcu PKP Bydgoszcz Główna.

Przypomnijmy, że 2 lutego 2022 r. bydgoskiemu dworcowi nadano imię Mariana Rejewskiego.

W hali dworca kolejowego zbliżenie na tablicę pamiątkową z wizerunkiem Mariana Rejewskiego.

 

Urodzony w Bydgoszczy Marian Rejewski po zdaniu w 1923 r. egzaminu dojrzałości studiował matematykę na Uniwersytecie Poznańskim. W roku 1929 uczestniczył w kursie kryptologii dla studentów kończących studia matematyczne i biegle znających język niemiecki. W pierwszej połowie lat 30-tych XX wieku pracując w Sztabie Głównym Wojska Polskiego w Warszawie, rozwiązał szyfr Enigmy. Po dołączeniu do Rejewskiego jego dwóch kolegów ze studiów, Henryka Zygalskiego i Jerzego Różyckiego, razem aż do wybuchu wojny pracowali nad doskonaleniem deszyfrażu niemieckiej maszyny. W czasie wojny umożliwiło to Brytyjczykom odczytywanie zaszyfrowanej niemieckiej korespondencji. Wojnę Rejewski spędził we Francji i Wielkiej Brytanii, gdzie kontynuował swoją pracę. Do Polski wrócił w 1946 r. Przez 20 lat pracował w bydgoskich przedsiębiorstwach. W 1967 r. przeszedł na emeryturę, a dwa lata później przeprowadził się do Warszawy. Kilka lat później ujawnił swój udział w rozpracowaniu Enigmy.

Źródło: bydgoszcz.pl, fot. Robert Sawicki




Ławeczka Rejew­skiego – minęło 20 lat od odsło­nięcia pomnika wybitnego kryptologa

Równo 20 lat temu Bydgoszcz oficjalnie upamiętniła jednego ze swoich najwybitniejszych mieszkańców – Mariana Rejewskiego – odsłaniając pomnik ku jego czci u zbiegu ulic Gdańskiej i Śniadeckich. Rzeźba została odsłonięta 14 września 2005 roku przez jego córkę, Janinę Sylwestrzak, dla uczczenia setnej rocznicy urodzin zasłużonego kryptologa.

Odlany z brązu pomnik, autorstwa bydgoskiego rzeźbiarza Michała Kubiaka, przedstawia postać Mariana Rejewskiego, siedzącego na ławce z grubych płyt granitowych. Obok niego posadowiona jest makieta niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma, której tajemnicę złamał Rejewski w 1932 roku. Obok ławki, na poziomie gruntu, znajdują się tablice w języku polskim, angielskim i niemieckim. Po kilku latach zostały one nieco uniesione ponad bruk, co zwiększyło ich czytelność.

Pomnik w Bydgoszczy to nie tylko hołd dla wybitnego matematyka, ale również symbol dumy mieszkańców miasta z jednego z najważniejszych sukcesów polskiego wywiadu wojskowego w historii kryptologii.

Rzeźba ustawiona została przy głównej ulicy bydgoskiego śródmieścia. Marian Rejewski z pewnością wiele razy po ul. Gdańskiej spacerował – w młodości, przed wyjazdem na studia do Poznania, kiedy jego rodzinny dom znajdował się niedaleko - przy ul. Zduny 6, czy po II wojnie światowej, gdy rodzina państwa Rejewskich zamieszkała przy ul. Gdańskiej 10. Elegancko ubrany Marian Rejewski siedzi na ławce i w skupieniu rozwiązuje zadanie. Uśmiecha się, więc pewnie wszystko idzie po jego myśli. Obok kryptologa stoi kopia maszyny szyfrującej „Enigma”. Często przysiadają się do niego bydgoszczanie i turyści. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest najczęściej fotografowanym bydgoszczaninem.

"Spacerownik śladami rzeźb Michała Kubiaka"

Prezentujemy kilka fotografii autorstwa Zdzisława Krakowiaka z uroczystości odsłonięcia pomnika. Ten znany fotoreporter dokumentował wszystkie ważniejsze wydarzenia w naszym mieście od lat siedemdziesiątych. Krótko przed śmiercią przekazał prawa autorskie serii zdjęć z odsłonięcia ławeczki Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej im. Mariana Rejewskiego w Bydgoszczy.




Świętuj z nami 120. rocznicę urodzin Mariana Rejew­skiego! - zapro­szenie na piknik popularnonaukowy

Mężczyzna w mundurze w gabinecie z mapami na ścianach, radiem i notatkami na biurku oraz maszyną Enigma na stosie dokumentów..

W sobotę, 16 sierpnia, Wyspa Młyńska zamieni się w piknikowe miasteczko poświęcone pamięci Mariana Rejewskiego – bydgoszczanina, który przyczynił się do odmienienia losów II wojny światowej, łamiąc szyfr Enigmy. Z okazji 120. rocznicy jego urodzin Młyny Rothera wraz z partnerami przygotowały dzień pełen atrakcji związanych z kodowaniem, historią i robotyką – dla dzieci, młodzieży i dorosłych.

Rocznica to także okazja, by spojrzeć na dokonania Rejewskiego w nowym świetle. Złamanie szyfru Enigmy było możliwe dzięki zaawansowanej wiedzy z zakresu kryptologii i matematyki – dziedzin, które stały się fundamentem rozwoju współczesnej informatyki i cyberbezpieczeństwa.

Najważniejsze informacje

Atrakcje i program

Bezpłatne spacery śladami Mariana Rejewskiego

Współorganizatorzy i partnerzy

Zapraszamy mieszkańców, rodziny i miłośników historii, nauki oraz nowych technologii do wspólnego świętowania dziedzictwa Mariana Rejewskiego na Wyspie Młyńskiej.




Enigma. Tajna misja Mariana Rejew­skiego” - książka dla dzieci

Kobieta trzyma książkę na tle banera reklamującego nowa publikację o Rejewskim.

Katarzyna Ziemnicka w swoich książkach przybliża najmłodszym czytelnikom ważne postacie i tematy. W rodzinnym mieście Mariana Rejewskiego promowała swoją najnowszą książkę o kryptologu, który złamał kod Enigmy.

„Enigma. Tajna misja Mariana Rejewskiego” ukaże się w księgarniach 19 września nakładem wydawnictwa LITERATURA. Uzupełni serię wydawniczą „Nieprzeciętni”, która przybliża dzieciom sylwetki wybitnych Polaków. Młodzi czytelnicy w przystępny sposób poznają ich sylwetki, dzieciństwo i młodość a także drogę, która zaprowadziła ich do niezwykłych osiągnięć. Autorka książki opowiedziała o swojej pracy i inspiracjach podczas spotkania autorskiego w środę (11 września). W budynku Biblioteki Głównej mali bydgoszczanie z uwagą poznawali tajniki kryptologii i zadali wiele interesujących pytań. Dzięki licznym działaniom upamiętniającym Mariana Rejewskiego dzieci wykazały się sporą wiedzą historyczną. Katarzyna Ziemnicka podzieliła się wspomnieniami z pracy nad książką. Zdradziła też plany na kolejne książki.

Daria Bołka: To nie jest Pani pierwsza książka o sławnym Polaku. Wcześniej przybliżyła Pani czytelnikom postać Mikołaja Kopernik. Powstała cała seria książek. Jak to się zaczęło?

Katarzyna Ziemnicka: Szefowa wydawnictwa LITERATURA pani Wiesia Jedrzęjczyk uznała że warto promować polskie nazwiska i przybliżać je dzieciom. Z jednej strony mamy bardzo wiele ciekawych informacji w internecie, jednak często mają mocno „encyklopedyczną” formę. Mając za odbiorcę dziecko w wieku lat 7-9 i w konkurencji jaką stanowią social media i telefony należy pisać tak, żeby wprowadzić młodego człowieka w świat znanej osoby. Pokazujemy w nieszablonowy sposób ich osiągnięcia.

To chyba trudne zadanie? W najnowszej książce opowiada Pani historię II wojny światowej. Jak to przełożyć na język dziecka?

Pracując nad tą książką patrzyłam przede wszystkim na swoje dzieci, które obecnie mają 11 i 14 lat, oraz na dzieci znajomych. Zastanawiałam się jak napisać książkę o człowieku który żył wiele lat temu i jest wciąż mało znaną postacią. Doszłam do wniosku, że muszę napisać książkę, która pokaże że to nie jest przeszłość pogrzebana dawno temu. Dzieci muszą mieć świadomość że wszystko co zrobił Rejewski rzutuje na świat w którym żyjemy i na co to będzie dalej. Zwłaszcza w kontekście konfliktów zbrojnych, jakie rozgrywają się teraz na Ukrainie.

Skąd inspiracja do napisania tej książki, to zainteresowanie Marianem Rejewskim?

Inspiracją była rozmowa z Panią która pracuje w bydgoskiej bibliotece pedagogicznej. Powiedziała że jest kilka pozycji o Rejewskim i enigmie dla dorosłych a brakuje takiej dla dzieci. Padła sugestia, że warto byłoby taką książkę napisać. Wtedy dostałam zlecenie na tę książkę z wydawnictwa LITERATURA. Pierwsze materiały przy pracy bardzo mnie zniechęciły. Wszystko było wręcz koszmarnie nudne. Informacje były podaje w stylu którego osoba która nie jest naukowcem nie jest w stanie przetrawić. To było najeżone matematyką, którą są w stanie zrozumieć wyłącznie profesorowie. Pomyślałam sobie: nie mogę kopiować takiego stylu rozpowszechniania informacji. Muszę się zorientować co Rejewski mógł jeść na śniadanie, o czym mógł rozmawiać z kolegami na podwórku, jak spędzał wolny czas.

Czyli skupiła się też Pani na zwykłym człowieku a nie wyłącznie na jego naukowych osiągnięciach?

Dokładnie, na zwykłym człowieku. Szukałam odpowiedzi na pytanie: co się stało w jego życiu, że on potem mógł odnieść taki sukces.

Jak Pani studiowała to jego „zwyczajne życie”, skoro wspominała Pani, że jego potomkowie nie chcieli kontaktu i rozmowy?

Wyciągałam przeróżne materiały m.in. z Centralnej Biblioteki Wojskowej w Warszawie i z 400 czy nawet 500 stron rzeczy niezwykle trudnych i napisanych sztywnym językiem czasem wyciągałam po pół strony czegoś ciekawego. I tak po kolei z kolejnego i następnych. Dodawałam do tego kontekst historyczny, jak wyglądało życie w ówczesnych czasach w Bydgoszczy. W innych źródłach szukałam informacji o tym jak wtedy chłopcy spędzali czas na podwórku, jak mogli mówić, czym się bawić.

Wspomina Pani o podwórkowych zabawach małego Mariana Rejewskiego. Zwiedziła Pani bydgoskie podwórka?

Pierwszym krokiem był przyjazd do Bydgoszczy. Pani Alina Melnicka z Biblioteki Pedagogicznej była świetną przewodniczką. Ona mi pokazała gdzie mieszkał Rejewski, gdzie chodził do gimnazjum. Poszłyśmy nad Brdę gdzie jako chłopiec mógł łowić ryby i się bawić. To wszystko pomogło mi złożyć w głowie obraz człowieka.

Spodobała się Pani ta podróż? Poczuła Pani, że jest w rodzinnym mieście Rejewskiego?

Tak, czułam tutaj ten duch Rejewskiego. Wspaniale że powstał jego mural i pomnik. Uważa, że powinno się mówić o nim jak najwięcej. Powinny być przeprowadzane warsztaty z tej tematyki. Widzę że dzieci potrzebują takich bohaterów i takich wzorów. Dziś na moim spotkaniu autorskim miałam klasę piłkarzy i tłumacząc im książkę wplatałam nawiązania do piłki nożnej. Rejewski z piłką był na jednej stronie boiska a Niemcy po drugiej. Bardzo ważne jest pisząc książki dla dzieci i spotykając się z nimi, aby odwoływać się do ich doświadczeń, mówić ich językiem. Jestem przekonana, że nie warto przekazywać ton informacji. Trzeba dzieci zainspirować, pokazać kawałek w nadziei na to że sięgną po książkę.

Po serii ciekawych pytań od dzieci muszę przyznać, że bardzo wciągnęły się w rozmowę z Panią.

Dziękuję, też miałam takie miłe wrażenie.

 

Źródło: bydgoszczinformuje.pl

Katarzyna Ziemnicka na spotkaniu autorskim w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bydgoszczy. Fot. B.Witkowski/UMB




Ponad dwa tysiące osób uczest­ni­czyło w pikniku Rejewskiego!

Kilkanaście białych namiotów ustawionych na trawie, które odwiedzają goście pikniku. W tle zabudowa miejska.

W miniony weekend, 17 sierpnia na Wyspie Młyńskiej odbyło się wydarzenie familijne związane z wybitna postacią – Marianem Rejewskim, bydgoszczaninem, który złamał niemiecki szyfr Enigmy. Piknik popularnonaukowy przyciągnął 2360 osób – to liczba dwukrotnie większa w porównaniu do poprzedniego roku.

Piknik popularnonaukowy z okazji rocznicy urodzin Mariana Rejewskiego świętowano w Młynach Rothera już po raz trzeci, w tym roku impreza przeniosła się na Wyspę Młyńską, gdzie powstało naukowe miasteczko wypełnione atrakcjami, związanymi z kodowaniem. W wydarzeniu udział wzięło 2360 osób.

Młyny Rothera do udziału w pikniku zaprosiły dziesięciu wystawców, wśród nich byli m.in. przedstawiciele instytucji zajmujących się popularyzacją nauki i historii z różnych stron Polski. Goście pikniku mogli odwiedzić stanowiska Centrum Szyfrów Enigma z Poznania, Muzeum II Wojny Światowej z Gdańska, Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy z Torunia, a także Centrum Nauki Kopernik z Warszawy, które na tę okazję znajdowało się we wnętrzu Młynów Rothera i zaprezentowało mobilną wystawę „O matmo!” – w sobotę, 17 sierpnia odwiedziło ją 866 osób.

Wśród wystawców byli także: Stowarzyszenie MY TEŻ, Fundacja Codeby, Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. Mariana Rejewskiego w Bydgoszczy, Instytut Pamięci Narodowej Delegatura w Bydgoszczy, K-P SOSW nr 1 im. L. Braille’a w Bydgoszczy, Centrum Edukacyjne ROBOproject oraz oczywiście Młyny Rothera.

Podczas pikniku można było skorzystać z dodatkowych atrakcji, jakimi były dwie gry. Jedna z nich dotyczyła wystawy „Węzły. Opowieść o mieście nad rzeką”, a zadaniem było odnalezienie Mariana Rejewskiego na ekspozycji. Druga dotyczyła kodowania, uczestnicy i uczestniczki pikniku u każdego z Wystawców mogli rozwiązać zaszyfrowaną zagadkę, przy okazji nauczyć się różnorodnych rodzajów szyfrów i zebrać pieczątkę. Łącznie w grach udział wzięło 328 osób.

„Za nami kolejna edycja pikniku popularnonaukowego z okazji urodzin Mariana Rejewskiego. W tym roku w wydarzeniu wzięło udział aż 11 Wystawców, którzy przygotowali kryptologiczne atrakcje dla naszych Gości. Bardzo dziękujemy naszym Partnerom za ich zaangażowanie i wkład włożony w każde stanowisko, a Gościom za tak liczny i pozytywny odbiór wydarzenia.” – mówi Jakub Łyczek, główny specjalista ds. programowych.

Młyny Rothera i Wyspę Młyńską odwiedzili goście z całej Polski.  Wieść o Marianie Rejewskim niesie się szeroko, a piknik popularnonaukowy z okazji rocznicy jego urodzin ma już charakter wydarzenia ogólnopolskiego.

Źródło: Młyny Rothera, fot. główna - Aneta Pawska

Galeria zdjęć - © PBW w Bydgoszczy

Nie zabrakło szyfrów i zagadek. Na Wyspie Młyńskiej świętowano urodziny bydgoskiego kryptologa - relacja TVP3 Bydgoszcz




Bydgoszcz pamięta o Marianie Rejewskim

Mężczyzna składa kwiaty pod pomnikiem-ławeczką Mariana Rejewskiego.

16 sierpnia 1905 roku w Bydgoszczy urodził się Marian Rejewski. Z tej okazji zastępca prezydenta miasta Mirosław Kozłowicz złożył kwiaty przy ławeczce Rejewskiego u zbiegu ulic Gdańskiej i Śniadeckich.

Kwiaty złożono również przy tablicy pamiątkowej na terenie Muzeum Wojsk Lądowych przy ul. Czerkaskiej, przy tablicy pamiątkowej przy ul. Wileńskiej 6 oraz tablicy na Dworcu PKP Bydgoszcz Główna. Przypomnijmy, że 2 lutego 2022 r. bydgoskiemu dworcowi nadano imię Mariana Rejewskiego. Wiązanka kwiatów złożona została również na grobie wybitnego bydgoszczanina na cmentarzu na warszawskich Powązkach.

O Marianie Rejewskim, matematyku i kryptologu, członku zespołu, który złamał kod niemieckiej maszyny szyfrującej Enigmy, przypominają tablice umieszczone w różnych punktach miasta, ławeczka-pomnik, autorstwa Michała Kubiaka u zbiegu ulic Gdańskiej i Śniadeckich, a także mural na szczytowej ścianie kamienicy przy ul. Gdańskiej 10. Mural z wizerunkiem mężczyzny w okularach na szczytowej ścianie kamienicy.

Źródło: bydgoszcz.pl, fot. Robert Sawicki