Nowe źródła dokumen­tujące historię złamania Enigmy

W gabinecie z książkami widok na biurko z listami i kopertami.

Podstawę nowych ustaleń historycznych stanowi niepublikowana dotychczas korespondencja z lat 1974–1975 pomiędzy Marianem Rejewskim a inżynierem Leonardem Danilewiczem, przebywającym na emigracji w Londynie. Danilewicz był jednym z czterech wspólników warszawskiej Wytwórni Radiotechnicznej AVA, a w momencie nawiązania kontaktu – jedynym żyjącym z tego grona. 

Inicjatywa Rejewskiego miała konkretny kontekst. W 1973 roku francuski generał Gustave Bertrand opublikował wspomnienia, w których po raz pierwszy ujawnił fakt złamania niemieckiego szyfru oraz rolę polskiego Biura Szyfrów. Rok później w Wielkiej Brytanii ukazała się książka F.W. Winterbothama pt. „The Ultra Secret”, która tak jak inne publikacje, które wówczas ukazywały się w Wielkiej Brytanii, pomijała polski wkład w złamanie kodu Enigmy. Rejewski, który już w 1967 roku złożył w Wojskowym Instytucie Historycznym w Warszawie obszerną pracę wspomnieniową, uznał ją za niekompletną, ponieważ dotyczyła jedynie naukowego aspektu deszyfrażu. Postanowił więc zebrać dodatkowe relacje, aby przyszła polska publikacja na ten temat była jak najdokładniejsza i najlepiej udokumentowana. Zwrócił się do Danilewicza z prośbą o informacje dotyczące działalności wytwórni AVA, a także zadał mu szereg szczegółowych pytań technicznych.

Przechwycenie komercyjnego modelu maszyny w 1927 roku

Z korespondencji wynika, że kluczowym impulsem do podjęcia prac nad Enigmą był incydent na przełomie 1927 i 1928 roku. Do warszawskiego urzędu celnego trafiła przesyłka z Niemiec, którą przedstawiciel handlowy niemieckiej firmy – przy silnym wsparciu konsulatu lub attaché handlowego – usiłował pilnie wycofać przed ocleniem, twierdząc, że została omyłkowo dołączona do innego sprzętu. Niewspółmierny nacisk dyplomatyczny wzbudził podejrzenia polskich władz celnych, które powiadomiły Oddział II Sztabu Głównego.

Incydent miał miejsce w sobotę, co dało polskiemu wywiadowi możliwość wykorzystania całej niedzieli na zbadanie zawartości skrzyni bez świadków. Sprawę powierzono porucznikowi Maksymilianowi Ciężkiemu, który oddelegował do zadania inżyniera Antoniego Pallutha – już wówczas wyspecjalizowanego kryptografa – oraz inżyniera Ludomira Danilewicza, brata Leonarda, specjalistę od elektryki i mechaniki. Obaj udali się w niedzielę rano do składów celnych w Warszawie, wyposażeni w odpowiednie przyrządy i narzędzia. Po otwarciu skrzyni stwierdzili, że przesyłka nie zawiera spodziewanego sprzętu radiowego, lecz nowy typ maszyny szyfrującej. W ciągu całego dnia zdołali prześledzić obwody elektryczne urządzenia, odrysować jego ogólny schemat oraz ustalić sposób działania i połączenia poszczególnych walców szyfrujących. Następnie maszynę starannie zapakowano i pozostawiono do dalszej odprawy celnej. Dopiero po latach okazało się, że przechwycone urządzenie było wersją komercyjną Enigmy, przeznaczoną dla koncernów handlowych, i różniło się od późniejszego modelu wojskowego.

Rejewski zaznaczył, że nie był to odosobniony przypadek – kilka lat później uczestniczył w podobnej akcji dotyczącej niemieckiej radiostacji polowej na fale metrowe, również omyłkowo wysłanej na wystawę wraz z innym sprzętem.

Pierwsze próby deszyfrażu i rola fabryki AVA

15 lipca 1928 roku niemieckie wojskowe stacje radiowe rozpoczęły nadawanie depesz szyfrowanych maszynowo. Polacy przechwytywali te transmisje, jednak początkowe próby ich odczytania przy użyciu zdobytej wersji handlowej Enigmy zakończyły się niepowodzeniem, ponieważ model wojskowy posiadał inne okablowanie wirników.

W tym kontekście kluczową rolę odegrała Wytwórnia Radiotechniczna AVA, której głównym partnerem było Biuro Szyfrów. To w zakładach AVA zbudowano repliki niemieckiej maszyny szyfrującej, tzw. bomby kryptologiczne (nazywane bombami Rejewskiego) służące do automatyzacji procesu deszyfrażu, a także polską wojskową maszynę szyfrującą Lacida.

Polski system szyfrujący Lacida

W listach szczegółowo opisano polską maszynę szyfrującą Lacida, zaprojektowaną przez Biuro Szyfrów na potrzeby polskiej armii. Nazwa urządzenia pochodziła od inicjałów jego twórców: podpułkownika Gwidona Karola Langera, porucznika Maksymiliana Ciężkiego oraz inżyniera Ludomira Danilewicza. Ten ostatni był wyłącznym konstruktorem strony mechanicznej i elektrycznej Lacidy oraz jej późniejszych odmian. Konstrukcyjnie maszyna opierała się na zmodyfikowanym mechanizmie przenośnej maszyny do pisania Remington. Danilewicz w odpowiedzi na pytania Rejewskiego sprecyzował parametry techniczne urządzenia, w tym liczbę styków na bębenkach szyfrujących.

Wojenne i powojenne losy polskich kryptologów

Korespondencja rzuca światło na tragiczne losy kluczowych postaci zaangażowanych w projekt Enigma po wybuchu II wojny światowej. Członkowie zespołu zostali ujęci przez Gestapo podczas próby przekroczenia granicy hiszpańskiej, po likwidacji ich placówki wywiadowczej we Francji, kierowanej przez generała Bertranda. Danilewicz mylił się w niektórych przypadkach, najprawdopodobniej nie miał precyzyjnych informacji. Z innych źródeł wiadomo, że: 

  • Gwido Langer i Maksymilian Ciężki – przeżyli pobyt w niemieckich obozach i zostali wyzwoleni w 1945 roku. Danilewicz widział Langera w Londynie krótko po jego uwolnieniu i opisał go jako człowieka całkowicie załamanego fizycznie i psychicznie, nieprzypominającego dawnego energicznego oficera. Langer zmarł w marcu 1948 roku w Kinross w Szkocji, a Ciężki – krótko po nim, pozostając pod opieką lekarską.
  • Antoni Palluth – zginął w kwietniu 1944 roku w niemieckim obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen.
  • Edward Fokczyński – zmarł na serce w lipcu 1944 roku, również w Sachsenhausen.

Z korespondencji wynika, że na stan psychiczny członków zespołu ogromny wpływ miał brak wiadomości o losach ich rodzin, ewakuowanych 5 września 1939 roku do Janowej Doliny na Wołyniu, po których ślad zaginął. To właśnie tym traumatycznym przeżyciom przypisywano nadużywanie przez nich alkoholu w okresie wojennym, wielokrotnie odnotowywane w relacjach Bertranda, a odbiegające od ich wcześniejszych zwyczajów.

Ludomir Danilewicz, współtwórca maszyn szyfrujących, przeżył wojnę i zmarł nagle w Londynie w 1971 roku. Sam Leonard Danilewicz, który w styczniu 1975 roku odpowiedział Rejewskiemu lakonicznie, powołując się na problemy zdrowotne, zmarł 14 sierpnia 1976 roku w polskim ośrodku w Penhros w Walii. Korespondencja z Rejewskim urwała się we wrześniu 1975 roku – na ostatni list matematyk nie otrzymał już odpowiedzi.

Odkrycie i perspektywy udostępnienia listów

Odnalezione listy nie były dotychczas znane historykom i nie były publikowane. Dotarł do nich Tomasz Muskus, polonijny badacz historii. Korespondencję przechowuje syn Leonarda Danilewicza i deklaruje możliwość przekazania jej do polskiej instytucji muzealnej. 

Bibliografia:

Kozubal, Marek. Jak złamano Enigmę? Zachowały się listy, opisujące szczegóły przechwycenia jej pierwowzoru [online]. Serwis rp.pl, [dostęp: 25.08.2026]. Dostępny w Internecie: www.rp.pl.




Pamięć o Marianie Rejewskim

Kobieta z wiązanką kwiatów pochyla się nad pomnikiem-ławeczką.

Bydgoszcz pamięta o Marianie Rejewskim, matematyku i kryptologu. W rocznicę jego urodzin zastępczyni prezydenta Anna Z. Mackiewicz złożyła kwiaty przy ławeczce Rejewskiego.

Kwiaty złożono również przy tablicy pamiątkowej na terenie Muzeum Wojsk Lądowych przy ul. Czerkaskiej, przy tablicy pamiątkowej przy ul. Wileńskiej 6 oraz tablicy na Dworcu PKP Bydgoszcz Główna. Przypomnijmy, że 2 lutego 2022 r. bydgoskiemu dworcowi nadano imię Mariana Rejewskiego. Wiązanka kwiatów złożona została również na grobie wybitnego Bydgoszczanina na cmentarzu na warszawskich Powązkach.

O Marianie Rejewskim, matematyku i kryptologu, członku zespołu, który złamał kod niemieckiej maszyny szyfrującej Enigmy, przypominają tablice umieszczone w różnych punktach miasta, ławeczka-pomnik, autorstwa Michała Kubiaka, u zbiegu ulic Gdańskiej i Śniadeckich, a także mural na szczytowej ścianie kamienicy przy ul. Gdańskiej 10.

Źródło: bydgoszcz.pl




Bydgosz­czanie świętowali rocznicę urodzin Mariana Rejew­skiego na pikniku popularnonaukowym

Uczestnicy pikniku odkrywają tajniki maszyny szyfrującej Enigma podczas warsztatów pod namiotem.

W miniony weekend Wyspa Młyńska w Bydgoszczy zmieniła się w tętniące życiem centrum nauki i historii. Z okazji 121. rocznicy urodzin wybitnego kryptologa, Mariana Rejewskiego, odbył się piknik rodzinny, który przyciągnął tłumy mieszkańców.

Wydarzenie, które rozpoczęło się o godzinie 12:00, było okazją do ponownego spojrzenia na dokonania słynnego Bydgoszczanina. Organizatorzy – Młyny Rothera wraz z licznymi partnerami – przygotowali bogaty program atrakcji, koncentrujący się wokół kodowania, robotyki oraz zgłębiania tajników historii. Udział w pikniku był całkowicie bezpłatny.

Nauka i historia na wyciągnięcie ręki

W piknikowym miasteczku stanęło łącznie 11 stanowisk edukacyjnych. Dzięki szerokiej współpracy na Wyspę Młyńską przyjechali przedstawiciele wielu instytucji, w tym:

  • Centrum Nauki Kopernik z Warszawy,
  • Centrum Szyfrów Enigma z Poznania,
  • Muzeum II Wojny Światowej z Gdańska,
  • Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy z Torunia,
  • Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka oraz Muzeum Okręgowe z Bydgoszczy.

Atrakcje dla każdego

Na rodziny z dziećmi czekały nie tylko warsztaty i pokazy, ale również specjalna gra piknikowa z nagrodami tematycznymi. Dla osób chcących bliżej poznać biografię kryptologa zorganizowano dwa spacery śladami Mariana Rejewskiego, które poprowadzili przewodnicy: Mikołaj Buzała oraz Marta Bukolt.

Wydarzenie udowodniło, że historia kryptologii i nauki ścisłe mogą być podane w przystępny i angażujący sposób, łącząc pokolenia wokół postaci jednego z najsłynniejszych polskich matematyków.




Zapro­szenie na piknik popular­no­naukowy z okazji 121. rocznicy urodzin Mariana Rejewskiego

Przetworzona cyfrowo połowa portretu mężczyzny w okrągłych okularach i bukiet goździków.

W tym roku przypada 121. rocznica urodzin Mariana Rejewskiego, Bydgoszczanina, który przyczynił się do odmienienia losów II wojny światowej, łamiąc szyfr Enigmy. Z tej okazji w sobotę, 8 sierpnia, Wyspa Młyńska zamieni się w piknikowe miasteczko pełne różnorodnych atrakcji związanych z kodowaniem, zgłębianiem tajników historii czy robotyką.

Rocznica urodzin Mariana Rejewskiego to okazja do spojrzenia na jego dokonania na nowo. Złamanie szyfru Enigmy było możliwe dzięki wiedzy z zakresu kryptologii i matematyki, a te dziedziny nauki stały się początkiem w rozwoju informatyki i cyberbezpieczeństwa.

Na odwiedzających czekać będą stanowiska wypełnionych atrakcjami. Warto odwiedzić je wszystkie, biorąc jednocześnie udział w grze piknikowej, w której do wygrania będą nagrody powiązane z tematyką wydarzenia. Przygotowane atrakcje skierowane będą do wszystkich, zarówno dzieci, jak i dorosłych.

Informacje organizacyjne

Kiedy? 8.08.2025 r., godz. 12.00 – 17.00
Gdzie? Wyspa Młyńska w Bydgoszczy, w razie niepogody wydarzenie odbędzie się w Młynach Rothera
Dla kogo? dla wszystkich zainteresowanych
Cena: bezpłatne
Zapisy: wstęp wolny

Źródło: Młyny Rothera




XXVI Kujawsko-Pomorskie Zawody Matema­tyczne im. Mariana Rejewskiego

Budynek z cegły i klawiatura Enigmy. Napis: 26 Kujawsko-Pomorskie Zawody Matematyczne...

Komisja XXVI Kujawsko-Pomorskich Zawodów Matematycznych im. Mariana Rejewskiego zakwalifikowała do finału 68 uczniów.

Zawody finałowe odbędą się 2 czerwca 2026 r. w auli I Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy.

Harmonogram finału:

  • 9.30 – przybycie uczestników,
  • 9.45 – rozpoczęcie zawodów,
  • 10.00–12.30 – rozwiązywanie zadań konkursowych.

Uroczystość wręczenia nagród laureatom odbędzie się 23 czerwca 2026 r. o godz. 10.00.




Tajemnice szyfratora SG‑41. Wyprzedził swoje czasy, a prawie nikt go nie znał

Maszyna szyfrująca SG-41 na kolanach żołnierza.

Schlüsselgerät 41 (urządzenie szyfrujące 41)1 to rzadka, ale bardzo zaawansowana mechaniczna maszyna szyfrująca z czasów II wojny światowej. Została opracowana przez Fritza Menzera w 1941 roku i używana przez niemiecką Abwehrę pod koniec wojny. Do ostatniej dekady praktycznie nic nie wiadomo było o tej maszynie. Autorom opracowania "Revealing secrets from WWII: the original German instructions of Schlüsselgerät 41" w czasopiśmie Cryptologia udało się niedawno odnaleźć zaginioną wcześniej instrukcję obsługi i kluczowe dokumenty w czeskich archiwach. W rezultacie ostatnie nierozstrzygnięte pytania dotyczące działania maszyny i jej wykorzystania w terenie mogą zostać teraz wyjaśnione. Przedstawiamy ustalenia Eugena Antala, Caroli Dahlke i Roberta Jahna.

Gdy mówimy o niemieckich szyfrach z II wojny światowej, zwykle pada jedno słowo: Enigma. Tymczasem pod koniec wojny Niemcy mieli też maszynę znacznie mniej znaną, a pod pewnymi względami bardziej wyrafinowanąSchlüsselgerät 41 (w skrócie SG‑41) – mechaniczny szyfrator opracowany w 1941 roku przez Fritza Menzera i używany w końcowej fazie wojny przez Abwehrę (niemiecki wywiad).

Przez dziesięciolecia SG‑41 pozostawał w cieniu: urządzeń zachowało się niewiele, a oryginalne niemieckie instrukcje obsługi i dokumenty kluczowe uchodziły za zaginione. Dopiero niedawno sytuacja się zmieniła – badacze dotarli do brakujących materiałów w czeskich archiwach w Pradze, co pozwoliło domknąć wiele znaków zapytania dotyczących działania i realnego użycia tej maszyny.

Skarb w archiwum: instrukcje, klucze i… zdjęcia

W odnalezionych zbiorach znajdują się m.in.:

  • pełna niemiecka instrukcja „Schlüsselgerät 41 und 41Z Gebrauchsanleitung” (z 2.09.1944) oraz jej czeskie tłumaczenie,
  • wersja polowa skrócona do 6 stron (z 1.07.1944),
  • regulamin dotyczący kluczy („Vorschrift Nr. 90 Schlüsselgerät 41”, 28.08.1944),
  • oraz miesięczne tabele kluczy (np. dla marca 1945), czyli gotowe materiały kluczowe do pracy w sieci łączności.

Co ważne, w archiwach zachowały się też materiały świadczące o tym, że czechosłowackie służby nie tylko czytały dokumenty, ale najpewniej miały maszynę fizycznie – w tekście wspomina się nawet o zachowanej fotografii SG‑41.

Jak działała SG‑41? Mechaniczny generator „losowości”

SG‑41 należała do rodziny tzw. pin-and-lug (kołkowo-zapadkowych) maszyn szyfrujących, których pionierem był Boris Hagelin. Z grubsza idea była taka:

  1. Operator wpisuje literę tekstu jawnego.
  2. Mechanizm wylicza pseudolosowe przesunięcie (np. +4).
  3. Maszyna drukuje literę zaszyfrowaną (A przesunięte o 4 daje E), a przy deszyfracji wykonuje się działanie odwrotne.

Pseudolosowość brała się z zestawu kół z przestawnymi pinami (aktywne/nieaktywne), które w każdej pozycji wpływały na to, jakie przesunięcie zostanie wygenerowane.

Dwie innowacje Menzera: nieregularny krok i „negacja”

Dwa pomysły czyniły SG‑41 wyjątkową:

  • Nieregularne przesuwanie kół: koła były sprzężone tak, że „krok” mechanizmu po każdej literze był bardzo trudny do przewidzenia.
  • Funkcja negacji (NOT)szóste koło mogło odwracać logikę pozostałych pinów w danym „odczycie” – aktywne stawały się nieaktywne i odwrotnie. To rzadki i bardzo sprytny zabieg jak na czysto mechaniczną konstrukcję.

W praktyce była to więc nie tylko maszyna szyfrująca, ale też rodzaj mechanicznego generatora liczb pseudolosowych – tyle że zbudowanego z metalu, sprężyn i zapadek.

„Laptop” z 1944 roku… ważący 17 kilogramów

Jedna z najbardziej obrazowych ciekawostek dotyczy ergonomii. Menzer chciał, by SG‑41 obsługiwała jedna osoba (w przeciwieństwie do wielu wariantów Enigmy, gdzie dla sprawnej pracy zwykle potrzebowano więcej rąk). Dlatego SG‑41 dostała klawiaturę, ale to miało cenę: duża masa.

  • sama maszyna ważyła ok. 10 kg,
  • a komplet w skrzyni z akcesoriami dochodził do ok. 17 kg.

W odnalezionych dokumentach wskazuje się, że wojsko niemieckie miało zastrzeżenia do użycia polowego właśnie przez nadmierny ciężar. Rozwiązaniem była tzw. Knieplatte – specjalna „płyta na kolana” z paskami.

Ciekawostka: Knieplatte pełniła dwie role:

  • była czymś jak stolik do pracy w terenie, przez co SG‑41 można traktować jak praprzodka „laptopa” (maszyna na płycie, operator siedzi i nadaje),
  • a po przełożeniu pasków zamieniała zestaw w… plecak do transportu.

Klucze: miesiąc, dzień, maskowanie i „numery stacji”

Największą wartością odnalezionych instrukcji jest to, że pokazują realną procedurę użycia w sieci: jak ustawiano maszynę i jak zarządzano kluczami.

W skrócie potrzeba było trzech elementów:

  1. Tabela miesięczna (Monatstafel) – zestaw wzorów ustawień pinów.
  2. Klucz dzienny (Tagesschlüssel) – sześć liter wskazujących, które linie z tabeli miesięcznej mają być użyte na dany dzień (osobno dla każdego z 6 kół).
  3. Klucz maskujący (Tarnschlüssel) – specjalny „pomieszany alfabet” (z dodatkowymi cyframi), używany do ukrywania wskaźnika ustawień.

Do tego dochodził jeszcze element sieciowy.

Numery stacji – rozwiązanie dawnej zagadki

Każda stacja w sieci miała przypisane dwie dwucyfrowe liczby (np. „18 37”). I – co było długo niejasne – te liczby służyły do ustawiania kół 5 i 6, które nie miały liter jak pierwsze cztery, tylko oznaczenia liczbowe. Instrukcja „Vorschrift Nr. 90” wprost wyjaśniła rolę tych cyfr: przy szyfrowaniu koła 5–6 ustawiano na numer stacji nadawczej, a przy deszyfracji – na numer stacji, która wiadomość wysłała.

Reguły „językowe”: spacje na J i „FFF” na literówkę

Instrukcje zawierały też precyzyjne zasady, jak zamieniać tekst na formę gotową do szyfrowania. Kilka przykładów z tekstu źródłowego:

  • J jako spacja: zamiast klawisza spacji wciskano J (oznaczone na klawiaturze).
  • Niemieckie umlauty zamieniano na AE/UE/OE.
  • Jeśli w tekście występowało „J”, należało pisać II (np. „Jeder” → „IIEDER”).

Ciekawostka: instrukcja przewidywała też procedurę na literówkę. Gdy operator popełnił błąd, miał natychmiast wpisać „FFF”, po czym powtórzyć fragment od błędnego słowa – bez zmiany ustawień maszyny. To mechaniczny odpowiednik dzisiejszego „cofnij i popraw”, tylko że zaszyty w procedurach bezpieczeństwa.

Były też reguły dla interpunkcji (np. kropka jako trzy spacje albo słowo STOP) oraz liczb (zawsze słownie). Maksymalna długość depeszy: 600 znaków – dłuższe teksty należało dzielić na części, każdą z własnym wskaźnikiem.

Czy dało się to złamać? Brytyjczycy, Amerykanie i Czechosłowacy

Brytyjskie służby (GC&CS) zaczęły interesować się ruchem Abwehry już w 1944 roku. Wykorzystano m.in. błędy operatorów (klasyczne szyfrowanie „w głąb”, czyli różne wiadomości nadane na tych samych ustawieniach). W marcu 1945 Brytyjczycy mieli już sukces w odzyskaniu klucza dziennego, a później zdobyli też egzemplarze maszyn.

Amerykanie przejęli SG‑41 w ramach działań TICOM, przesłuchiwali Menzera i analizowali m.in. nieregularne przesuwanie kół.

Najbardziej zaskakujący wątek to jednak Czechosłowacja: jej wywiad w latach powojennych nie tylko opisał działanie SG‑41, ale prowadził też badania kryptologiczne, zauważając pewne statystyczne „odciski palca” w szyfrogramach.

Słaba strona, która… rzadko szkodziła

W analizie czechosłowackiego wywiadu pojawia się interesujące zjawisko: generator przesunięć w SG‑41 nie dawał idealnie równego rozkładu prawdopodobieństw. Dla pewnych wartości przesunięcia (i odpowiadających im liter w szyfrogramie) statystyka była nieco „nadreprezentowana” – co w teorii pozwala odróżnić szyfrogram SG‑41 od losowego bełkotu.

Ciekawostka: przypuszcza się, że Menzer mógł świadomie zaprojektować przestawiony alfabet drukujący tak, by te nierówności „spłaszczyć” w realnych tekstach językowych. Efekt? W praktyce, gdy szyfrowano normalne wiadomości (a nie np. 10 000 razy literę „A”), odchylenia stawały się trudne do wykrycia.

Dlaczego te instrukcje są tak ważne dziś?

Odnalezienie dokumentów w Pradze domyka historię SG‑41 na poziomie, którego długo brakowało: procedur polowych, zarządzania kluczami i obsługi mechanicznej (łącznie z konserwacją, oliwieniem i naprawami). To nie tylko ciekawostka dla pasjonatów: takie instrukcje pozwalają dziś:

  • lepiej rozumieć realną praktykę wojennej łączności,
  • poprawnie symulować szyfrowanie (co jest kluczowe w badaniach kryptologicznych),
  • oraz ocenić, jak nowoczesna była SG‑41 na tle epoki.

A na koniec jeszcze jedna refleksja: sprawnych egzemplarzy SG‑41 na świecie jest bardzo niewiele. W tym sensie każda odnaleziona kartka instrukcji to nie tylko historyczna sensacja, ale też element układanki, bez którego nie da się w pełni odtworzyć działania tej metalowej „czarnej skrzynki” z końca II wojny światowej.

I co to wszystko znaczy?

Schlüsselgerät 41 jest świetnym przykładem, jak zaawansowana technicznie kryptografia spotyka się z ograniczeniami realnego świata:

  • mechanicznie – genialna, ale ciężka i wymagająca regularnej konserwacji,
  • kryptologicznie – bardzo nowoczesna, wyprzedzająca swoje czasy,
  • operacyjnie – skomplikowana w obsłudze, z restrykcyjnymi zasadami pisania depesz.

Odnalezione w Pradze instrukcje i materiały kluczowe:

  • potwierdziły i uzupełniły wiedzę o dokładnym trybie pracy SG‑41,
  • po raz pierwszy szczegółowo opisały rzeczywiste procedury kluczowe,
  • ujawniły interesujący, dotąd mało znany rozdział w historii czechosłowackiej kryptologii powojennej.

To historia maszyny, która prawie nie zdążyła zaistnieć operacyjnie – wprowadzana w 1944 r., trafiła na front na szczęście zbyt późno, by zmienić losy wojny. Ale z punktu widzenia historii kryptografii stała się łącznikiem między światem mechanicznych szyfratorów II wojny światowej a powojenną erą zaawansowanych maszyn Hagelina i ich następców.

 

Szyfrator SG‑41, obok osłona do tej maszyny.
Zdjęcie maszyny szyfrującej SG-41. Archiwum Służb Bezpieczeństwa (zbiory Wydziału Wywiadu Kwatery Głównej Armii Czechosłowackiej), skrytka BF 395, część teczki 27-19/80-07.

Fot. na górze: SG-41 z płytą na kolana

1 SG-41 była bardziej zaawansowaną i nowoczesną maszyną szyfrującą, zaprojektowaną jako następca Enigmy, z inną zasadą działania i konstrukcją. Marian Rejewski najprawdopodobniej nie miał sposobności zapoznania się z nią. Ten artykuł przeznaczony jest dla wszystkich miłośników historii kryptologii.

Bibliografia

Antal, E., Dahlke, C., & Jahn, R. (2025). Revealing secrets from WWII: the original German instructions of Schlüsselgerät 41. Cryptologia, 1–30. 




VII edycja Konkursu im. Mariana Rejewskiego

Dwóch oficerów i dwoje cywilów w trakcie wręczania nagrody.

Zakończyła się VII edycja konkursu Ministra Obrony Narodowej o nagrodę im. Mariana Rejewskiego na najlepszą pracę inżynierską, licencjacką, magisterską i rozprawę doktorską poświęconą cyberbezpieczeństwu i kryptologii. Nagrody pieniężne otrzymało 6 prac, dodatkowo zdecydowano o wyróżnieniu dla jednej pracy inżynierskiej. Do obecnej edycji przesłano blisko 60 prac.

Departament Cyberbezpieczeństwa MON już od siedmiu lat organizuje konkurs naukowy imienia polskiego geniusza kryptologii Mariana Rejewskiego. Od czasu pierwszej edycji nadesłano blisko 300 prac dyplomowych i naukowych. Do konkursu zgłaszane były prace, które dotyczą cyberbezpieczeństwa i kryptologii, pisane w języku polskim lub angielskim, obronione na polskich uczelniach. Konkurs prowadzony jest w dwóch kategoriach: na najlepszą pracę inżynierską, licencjacką i magisterską, a także w kategorii na najlepszą rozprawę doktorską. Analizy merytorycznej i punktacji prac konkursowych, dokonują w każdej edycji eksperci współpracujący z Departamentem, wybrani spośród osób o dorobku naukowym, wiedzy i doświadczeniu w dziedzinach odpowiadających tematyce prac. O zwycięstwie prac decydowała ich wartość merytoryczna, samodzielność badawcza, innowacyjność tematu oraz znaczenie dla obronności kraju. 

W każdej kategorii przewidziano po trzy miejsca, a łączna suma nagród wynosi blisko 100 tys. zł! Poza nagrodami finansowymi, na finalistów czekają nagrody dodatkowe takie jak zaproszenia na konferencje eksperckie, wizyty w jednostkach WP i szkolenia z wojskowymi specjalistami.

Za przeprowadzenie konkursu i nadzór merytoryczny odpowiedzialny jest Departament Cyberbezpieczeństwa Ministerstwa Obrony Narodowej. W skład Kapituły Konkursu, wybierającej laureatów wchodzą specjaliści pełniący najwyższe funkcje w strukturach Sił Zbrojnych:

  • Dyrektor Departamentu Cyberbezpieczeństwa MON;
  • Dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni;
  • Szef Zarządu Kierowania i Dowodzenia - P6 Sztabu Generalnego WP;
  • Dyrektor Zarządu VI Służby Kontrwywiadu Wojskowego;
  • Dyrektor Departamentu III Służby Wywiadu Wojskowego;
  • Dyrektor Wojskowego Instytutu Łączności im. prof. Janusza Groszkowskiego – Państwowego Instytutu Badawczego;
  • Szef Zespołu Działań Cyberprzestrzennych WOT;
  • Dyrektor Eksperckiego Centrum Szkolenia Cyberbezpieczeństwa.           

 

W VII edycji konkursu im. Mariana Rejewskiego, Kapituła postanowiła przyznać, w kategorii pierwszej – za najlepszą pracę inżynierską, licencjacką i magisterską:

  • I nagrodę Pani Julii Pióro, za pracę licencjacką pt. Rola kryptografii w ochronie danych przed współczesnymi działaniami hybrydowymi”, napisaną pod kierunkiem płk. dr. hab. inż. Grzegorza Pilarskiego i obroniona w Akademii Sztuki Wojennej.
  • II nagrodę ex aequo Panu Krystianowi Ożga - za pracę magisterską pt. Analiza bezpieczeństwa algorytmu SIDH w świetle najnowszych ataków”, napisaną pod kierunkiem dr. inż. Michała Wrońskiego i obronioną w Wojskowej Akademii Technicznej.
  • II nagrodę ex aequo Panu Pawłowi Woźniakowi - za pracę magisterską pt. „Protokoły kryptogtafii postkwantowej oparte na izogeniach”, która została napisana i obroniona na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu pod kierunkiem dr. Bartosza Naskręckiego. 
  • III nagrodę Panu Jakubowi Kołodziejowi - za pracę licencjacką pt. Propozycja efektywnej metody detekcji UAV w oparciu o analizę sygnału radiowego dla systemów C-UAS”, napisaną pod kierunkiem dr. inż. Pawła Skokowskiego i obronioną w Wojskowej Akademii Technicznej.

 

Dodatkowo Kapituła postanowiła przyznać wyróżnienie w kategorii prac magisterskich dla pana Bartłomieja Bauta za pracę inżynierską pt. Podpisy w powietrzu jako nowa metoda uwierzytelniania osób fizycznych i zabezpieczenia danych w cyfrowym świecie”, napisaną pod kierunkiem dr. inż. Wojciecha Wodo i obronioną na Politechnice Wrocławskiej.

W kategorii prac doktorskich nagrody otrzymali: 

  • II nagrodę Pan doktor Kamil Kaczyński, za rozprawę doktorską pt. Zastosowanie zaawansowanych systemów blockchain do wzmacniania odporności systemów informatycznych”, napisaną pod kierunkiem prof. dr. hab. inż. Jerzego Gawineckiego i obronioną na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym.
  • III nagrodę Pan doktor Paweł Wawrzyniak, za rozprawę doktorską pt. Cyberbezpieczeństwo systemu bankowego jako istotnego elementu bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej”, napisaną pod kierunkiem dr. hab. Jerzego Kosińskiego, obronioną w Federacji Akademii Wojskowych.

Źródło: cyber.mil.pl,  fot. ECSC




46. rocznica śmierci Mariana Rejewskiego

Pomnik Mariana Rejewskiego w formie ławeczki, na której sieci postać. Obok wieniec z szarfami.

13 lutego 1980 roku zmarł genialny matematyk Marian Rejewski. Pamięć wybitnego Bydgoszczanina uczciliśmy składając kwiaty w miejscach z którymi związany był Rejewski.

W tym roku obchodzimy 46. rocznicę śmierci Mariana Rejewskiego, urodzonego w Bydgoszczy matematyka i kryptologa. Tradycyjnie już uczciliśmy jego pamięć składając kwiaty w miejscach z nim związanych.

Wiązankę przy ławeczce u zbiegu ulic Gdańskiej i Śniadeckich w imieniu Miasta złożył zastępca prezydenta Bydgoszczy Łukasz Krupa. 

Kwiaty złożono przy tablicy na froncie budynku przy ul. Wileńskiej 6, gdzie urodził się i mieszkał jako dziecko, na budynku Muzeum Wojsk Lądowych przy ul. Czerkaskiej oraz tablicy na Dworcu PKP Bydgoszcz Główna.

Przypomnijmy, że 2 lutego 2022 r. bydgoskiemu dworcowi nadano imię Mariana Rejewskiego.

W hali dworca kolejowego zbliżenie na tablicę pamiątkową z wizerunkiem Mariana Rejewskiego.

 

Urodzony w Bydgoszczy Marian Rejewski po zdaniu w 1923 r. egzaminu dojrzałości studiował matematykę na Uniwersytecie Poznańskim. W roku 1929 uczestniczył w kursie kryptologii dla studentów kończących studia matematyczne i biegle znających język niemiecki. W pierwszej połowie lat 30-tych XX wieku pracując w Sztabie Głównym Wojska Polskiego w Warszawie, rozwiązał szyfr Enigmy. Po dołączeniu do Rejewskiego jego dwóch kolegów ze studiów, Henryka Zygalskiego i Jerzego Różyckiego, razem aż do wybuchu wojny pracowali nad doskonaleniem deszyfrażu niemieckiej maszyny. W czasie wojny umożliwiło to Brytyjczykom odczytywanie zaszyfrowanej niemieckiej korespondencji. Wojnę Rejewski spędził we Francji i Wielkiej Brytanii, gdzie kontynuował swoją pracę. Do Polski wrócił w 1946 r. Przez 20 lat pracował w bydgoskich przedsiębiorstwach. W 1967 r. przeszedł na emeryturę, a dwa lata później przeprowadził się do Warszawy. Kilka lat później ujawnił swój udział w rozpracowaniu Enigmy.

Źródło: bydgoszcz.pl, fot. Robert Sawicki